"Lwów i Podhale w twórczości Bełtowskiego"
["Źródło" - 25/2003]
- "
..
   Gdy otworzymy Przewodnik po Galicji Mieczysława Orłowicza, znajdziemy zamieszczone obok siebie opisy Nowego Targu, Lwowa, Zakopanego, Gródka Jagiellońskiego, Przemyśla czy Buczacza.
Ze wszystkimi wymienionymi miejscowościami związana jest biografia twórcza Juliusza Wojciecha Bełtowskiego. W wyniku ustaleń, dokonanych po II wojnie światowej, część z tych miast znalazła
się poza granicami Polski. Większość prac artysty, które znalazły się w granicach ZSRR - a obecnie Ukrainy - uległa bezpowrotnej zagładzie.

   Te nieliczne, ocalałe, są doskonałym świadectwem ponadczasowego triumfu kultury nad bezmyślną siłą  niszczenia. Poznając biografię artysty, zarówno młode pokolenie mieszkańców Podhala, jak też Lwowa, będzie  mogło uświadomić sobie silne więzi łączące Podhale, Lwów i inne miejscowości kresowe, stanowiące niegdyś  jeden organizm administracyjny, kulturowy i gospodarczy.
 Wojciech Juliusz Bełtowski urodził się w stolicy Podhala - Nowym Targu w 1852 r. Był rzeźbiarzem, malarzem,  drzeworytnikiem i medalierem. W młodości dużo podróżował po Europie, doskonaląc swój warsztat twórczy.
 Po powrocie do kraju złożył egzamin w cesarsko-królewskim Muzeum Sztuki i Przemysłu w Wiedniu. Od 1885 r.  osiadł we Lwowie, gdzie wykładał w Szkole Przemysłu Artystycznego, a potem w Państwowej Szkole  Przemysłowej. Większość jego prac powstała w Grodzie Lwa i pomimo nieodwracalnej zagłady polskiej kultury  materialnej na tamtych terenach, jeszcze dzisiaj możemy podziwiać ocalałe dzieła rzeźbiarskie tego zapomnianego  twórcy. Na Cmentarzu Łyczakowskim, przy alei prowadzącej od bramy głównej w kierunku Cmentarza Orląt, stoją  dwa pomniki nagrobne arcybiskupów metropolitów obrządku ormiańskiego: Samuela Cyryla Stefanowicza oraz  Izaaka Mikołaja Issakowicza. Ze względu na walory artystyczne, zwiedzający łyczakowską nekropolię zazwyczaj  na dłużej zatrzymują się przed pomnikiem arcybiskupa Stefanowicza. Stanisław Nicieja, autor niezastąpionego  opracowania "Cmentarz Łyczakowski", pisze: Jest to okazały sarkofag, utrzymany w stylu neogotyckim
 z naturalnych rozmiarów leżącą postacią metropolity w stroju pontyfikalnym. Nad rzeźbą arcybiskupa wzniesiono  baldachim wykonany po mistrzowsku z kamienia polańskiego i zwieńczony czternastoma strzelistymi pinaklami,  zakończonymi kwiatonami o bujnych kształtach.
 Oprócz rzeźb nekropolicznych, Bełtowski był także autorem popiersia biskupa Issakowicza w katedrze ormiańskiej  we Lwowie oraz popiersia J. Zacharjewicza, znajdującego się do dziś w westybulu Politechniki Lwowskiej.  Ważnym aspektem działalności Bełtowskiego były projekty wyposażenia wnętrz kościelnych, m.in. projekt ołtarza  do kościoła Karmelitów we Lwowie. Natomiast w lwowskim kościele Bernardynów artysta kierował przebudową  stalli. Wykonał także berło dla lwowskiego fakultetu medycznego oraz berło srebrne dla kościoła w Buczaczu.
 Był również wykonawcą modelu Polihymnii na fasadę Teatru Miejskiego we Lwowie.

Do ważniejszych prac Juliusza Bełtowskiego, wykonanych poza Lwowem, należą: pomnik F. Hompescha w Rudniku nad Sanem, figura Madonny do kościoła w Sarnkach Dolnych, płaskorzeźby Chrystusa i Matki Boskiej oraz dwanaście płaskorzeźb, przedstawiających apostołów, do Katedry
w Przemyślu. Malował także obrazy o treści religijnej. Był ponadto autorem kamiennego pomnika Władysława Jagiełły, odsłoniętego w miejscu zgonu pierwszego króla z dynastii Jagiellonów, w Gródku Jagiellońskim koło Lwowa. Pomnik ten został uszkodzony przez nacjonalistów ukraińskich w pierwszych dniach wojny, później zaginął w zamęcie wydarzeń II wojny światowej. Ciekawym epizodem w biografii twórczej artysty była współpraca przy wykonaniu tronu dla papieża Piusa IX.
Bełtowski pozostawił ślady swojej twórczości także na Podhalu. Kilka z jego prac było inspirowanych tematyką tatrzańską.
 

   Na łagodnych stokach południowo-zachodniej części Pogórza Gubałowskiego przycupnął przysiółek Płazówka.  Można tam dojść od znajdującego się tuż przed wsią Witów przysiółka Kojsówka, przechodząc przez most nad  rzeką Czarny Dunajec, a później odbywając 20-minutowy spacer, którego trasę znaczą przepiękne stacje Męki  Pańskiej, malowane na szkle. Po dojściu na miejsce, ujrzymy w malowniczej scenerii tatrzańskiego krajobrazu  niewielką, drewnianą kaplicę. Aż trudno uwierzyć, że ten obiekt sakralny, stojący na uboczu i mało znany ogółowi  odwiedzających Podhale, ma tak silne związki ze Lwowem.

Gdy pod koniec XIX w. zaczęło na Płazówkę przybywać coraz więcej letników, między innymi księży ze Lwowa,  zrodził się pomysł wybudowania kaplicy. Grunt pod kaplicę ofiarowali: gazda kościeliski Jakub Płaza i jego zięć  Jędrzej Zaborski. Oni również przekazali większą część materiałów budowlanych i zapewnili ich zwózkę na miejsce  budowy. Plan kaplicy i obraz św. Anny, patronki tego miejsca, wykonał Juliusz Bełtowski. Kaplicę budował Józef  Nędza, cieśla z Kościelisk, ze swoim pomocnikiem Józefem Staszlem. Dwa dzwonki wieżowe są darem odlewni  dzwonów A. Dunajewskiego w Podhajcach. Sprzęty i przybory kościelne składają się z darów wielu osób, między  innymi prac nauczycielek i uczennic Szkoły Benedyktynek we Lwowie. Poświęcenie budowli odbyło się 26 lipca  1892 r., w dzień patronki kaplicy.  

 

  W Dolinie Kościeliskiej, noszącej dumne miano "Królowej Dolin Tatrzańskich", również możemy odnaleźć ślady dłuta Bełtowskiego. W 1896 r. w Pisanej Skale, nad wypływem z Jaskini Pisanej, rzeźbiarz wykuł popiersie legendarnego Śpiącego Rycerza. Według jednej z góralskich legend, w jaskini miał znaleźć schronienie hufiec pancerny króla Bolesława, czekający w stanie snu na znak do powstania.
Wojciech Juliusz Bełtowski zmarł w 1926 r. we Lwowie i spoczywa na Cmentarzu Łyczakowskim w rodzinnym grobowcu. Warto o tym pamiętać, gdy będziemy podziwiać rzeźbę Śpiącego Rycerza w dolinie Kościeliskiej, czy też wejdziemy do malowniczego kościółka na Płazówce. Tych natomiast, którzy odwiedzą Lwów i udadzą się na Cmentarz Łyczakowski, zachęcam, by odszukali ocalałe prace artysty. A jeżeli, wędrując alejkami Łyczakowskiego Cmentarza, natraficie na grobowiec rodziny Bełtowskich, zapalcie znicz i zmówcie: wieczny odpoczynek.

   Wojciech Wilczek

 Pisząc niniejszy tekst, korzystałem z informacji zawartych w Słowniku Artystów Plastyków oraz w Pismach  Podhalańskich Juliusza Zborowskiego.