Czy
w Rudniku powstanie ośrodek dla niepełnosprawnych ?
Komisja Oświaty
i Wychowania w Rudniku nad Sanem nie przedstawi radnym projektu powstania
ośrodka dla osób niepełnosprawnych w pawilonie obok Szkoły Podstawowej
nr 1. Czy to znaczy, że ośrodek nie ma szans na powstanie ?
Ma, jeśli rodzice uczniów szkoły i Rada Pedagogiczna zmienią zdanie.
Sprawa ośrodka podzieliła
mieszkańców Rudnika nad Sanem. Pisaliśmy o tym problemie 17 i 19 sierpnia.
W ubiegły piątek, podczas posiedzenia Komisji Oświaty i Wychowania
przy Radzie Miasta i Gminy, spotkali się przedstawiciele rodziców
oraz Rady Pedagogicznej z "Jedynki", rodziny dzieci niepełnosprawnych,
władze miasta. Każda ze stron przedstawiała swoje racje i własny
punkt widzenia. Jakie są efekty spotkania ?
Za ośrodkiem,
ale w innym miejscu.
Na spotkaniu
swój sprzeciw dotyczący lokalizacji ośrodka przy szkole podtrzymali
zarówno rodzice, jak
i nauczyciele.
- Decyzję, czy ośrodek powstanie, powinni podjąć jego sąsiedzi,
którzy mogą czuć zagrożenie, a nie my
- rodzice dzieci chodzących do "Jedynki" - mówił Ryszard
Maj, przewodniczący Rady Rodziców Szkoły Podstawowej nr 1. -
Dla nas najważniejsze jest, co zrobi burmistrz i rada, jeśli nasze
dzieci będą przebywały
w smrodzie, nie będą miały gdzie się uczyć, a do domu wracać
będą o godzinie 16 czy 17. W podobnym tonie wypowiadali się
również nauczyciele. - Spotykaliśmy się już wcześniej i zajęliśmy
już dawno nasze stanowisko
w tej sprawie - dziwiła się przedstawicielka Rady Pedagogicznej.
- Zapewniano nas, że jeśli my nie wyrazimy zgody na tę lokalizację,
to ośrodek w pawilonie nie powstanie. Chcemy stworzyć naszym dzieciom
dobre warunki, a nie pogarszać je i wracać do tego, co było
kiedyś. Oczywiście, ludzie niepełnosprawni też powinni mieć odpo-
wiednie możliwości. W Rudniku jest na pewno takie miejsce, w
którym może powstać taka placówka.
- Inne budynki w mieście nie wchodzą w rachubę - przekonywała
Jadwiga Tarnawska, przewodnicząca Komisji Oświaty i Wychowania.
- Taki ośrodek musi spełniać odpowiednie warunki, a najbardziej przystosowany
dla
niepełnosprawnych jest właśnie pawilon. Poza tym byliśmy w szkole
i zauważyliśmy, że jest bardzo dużo pomieszczeń administracyjnych.
Faktem jest, że dyrekcja "jedynki" dokłada wszelkich starań,
aby szkoła dobrze wyglądała, ale w dużym budynku jest siedem
klas, a w pawilonie pięć. W dodatku w najbliższych latach liczba
oddziałów w szkole będzie spadać. Od tego roku będzie po jednym
oddziale w klasach pierwszych.
Trzeba myśleć o wszystkich dzieciach
Po wypowiedziach, dlaczego nie powinien powstać ośrodek w pawilonie,
głos zabrali rodzice dzieci niepełnosprawnych. - Czy w tym mieście
brane są pod uwagę tylko dzieci zdrowe ? - pytała Elżbteta Jama.
- Dzieci niepełnosprawne tak samo potrzebują nauki i pracy,
potrzebują też żyć. Jeżdżę do Stalowej Woli
z dzieckiem już 13 lat i tam nikt nie robi problemu z niepełnosprawnymi.
Nie może być tak, że w Rudniku mogą się uczyć tylko dzieci pełnosprawne.
To nie są czasy, kiedy dzieci chore chowało
się do komórek. Wszystkie dzieci są jednakowe i trzeba myśleć
o wszystkich. Chodzi o stworzenie nam takich warunków, aby niepełnosprawni
poszli do ludzi, a nie byli zamknięci w domach. Oni nie są zagrożeniem
dla społeczeństwa, oni mają więcej serca i są często lepsi od
tych pełnosprawnych. W podobnym tonie
wypowiedziała się również inna matka.
- Ja nie mogę czekać -
argumentowała Edyta Gołębiewska. - Moje dziecko ma teraz 12
lat, ale jeśli ośrodek nie powstanie, to moje dziecko po skończeniu
szkoły wróci do domu. W Stalowej Woli na miejsce w takim ośrodku
czeka się nawet sześć lat. Taki ośrodek to również ogromna
pomoc dla rodziców. My również potrzebujemy oddechu.
- To nie jest tak, że nie chcemy dzieci niepełnosprawnych w
Rudniku - odpiera zarzuty Zyta Kwiecień, dyrektorka szkoły w
Rudniku. - Chcemy utrzymać poziom nauki na takim, który mamy.Rodziny
osób niepełnosprawnych
i oni sami są już pokrzywdzeni przez los, ale my nie jesteśmy
przeciwko nim. Jeśli trzeba będzie, to oddam swój gabinet na
salę lekcyjną - dodała dyrektorka.
Dajmy sobie
szansę
W dyskusji wzięli udział
również radni. - Oczywiście, świat się nie zawali, jeśli teraz nie
powstanie ośrodek.
Ale gmina za parę lat będzie musiała to zrobić z własnej kieszeni
- argumentował radny Tadeusz Niedziałek.
- Teraz na ten cel dostaniemy 120 tysięcy złotych
dotacji. Każdy broni swojego, ale czasami trzeba - pójść
na ustępstwa. Jeśli zmniejszy się liczba klas, to również zmniejszy
się zatrudnienie nauczycieli w szkole i ten ośrodek byłby dla
nich szansą na pracę.
Głos w sprawie zajęły również
władze Rudnika nad Sanem. - Ośrodek powstanie tylko wtedy, gdy wszyscy
wyjdziemy z tego pomieszczenia zgodni - tłumaczył Lucjan Tabasz,
zastępca burmistrza gminy i miasta Rudnik nad Sanem. - Nie udało
się jeszcze zrobić nawet kawałka kanalizacji, czy wodociągu, jeżeli
choć jeden
z mieszkańców nie był przekonany i nie pozwolił przejść przez
działkę. Jeśli rodzice i Rada Pedagogiczna
z dyrekcją na czele będą w stanie "odpuścić", to wtedy
będzie miało sens. Jeśli Rudnik nad Sanem nie wykorzysta
tych pieniędzy, to ośrodek powstanie w innej gminie. Nie blokujmy
tego, ponieważ placówka musi powstać do końca roku. Faktem jest,
że ośrodek jest potrzebny i dyskusja powinna zmierzać do tego, czy
"jedynka" jest
w stanie się ścieśnić i pracować na gorszych warunkach. Nie
antagonizujmy się, dajmy sobie
szansę, nie stać nas na fanaberie - apelował burmistrz.
Co
na to komisja ?
Po wysłuchaniu
stron komisja podziękowała za przyjście na spotkanie wszystkim uczestnikom.
Po kilkuminutowej przerwie, już bez obecności zaproszonych gości,
podjęła decyzję. Nie chcąc skłócać miasta i mając na względzie dobro
przyszłych inwestycji w rejonie SP 1, postanowiła nie przedstawić
Radzie Miasta projektu powstania ośrodka.
- Bardzo dobry pomysł upadł - stwierdził Edward Wołoszyn, wiceprzewodniczący
Rady Miasta Rudnik nad Sanem. Jak mawiał premier Belka, "Z
koniem kopać się nie będziemy". Pomimo
braku opinii Komisji Oświaty i Wychowania jest jeszcze mała
szansa na wprowadzenie projektu na wrześniową sesję Rady Miejskiej,
jednak zdanie musieliby zmienić rodzice oraz Rada Pedagogiczna.
[Sławomir CZWAL, Echo Dnia]
Czy będzie dobra wola ?
Powstanie ośrodka
w pawilonie przy "jedynce"wymagałoby wyrzeczeń od dzieci
i nauczycieli. O tym nie trzeba nikogo przekonywać. Podobna
sytuacja była w Stalowej Woli, gdzie dyrektor szkoły musiał opuścić
swoje gabinety, aby udostępnić je na warsztaty terapii zajęciowej.
W wyniku takich posunięć wygospodarowano cztery sale i mógł
powstać ośrodek dla niepełnosprawnych. Czy rudnicka szkoła jest w
stanie ponieść takie koszty ?
Co sądzicie o powstaniu ośrodka w Rudniku nad Sanem ? Zachęcamy
mieszkańców Rudnika oraz czytelników
z innych miast do wzięcia udziału w sondzie na naszych stronach
internetowych. Najciekawsze wypowiedzi opublikujemy we wtorkowym
wydaniu Echa Dnia".
Jak funkcjonuje
ośrodek pobytu dziennego
W tym roku w województwie
podkarpackim powstaną dwa ośrodki pobytu dziennego dla niepełnosprawnych.
Dzięki staraniom burmistrza, jeden mógłby powstać w Rudniku
nad Sanem. Niepełnosprawni przebywaliby
w ośrodku osiem godzin dziennie i podczas zajęć uczyliby się,
w jaki sposób należy funkcjonować w otaczającym ich świecie.
Byłyby to osoby w wieku od 18 do 40 lat, w stopniu niepełnosprawności
umiarkowanym lub lekkim oraz z zaburzeniami psychicznymi. W
ośrodku przewidziano 30 miejsc dla osób niepełnosprawnych. Z tą inwestycją
pojawi się od 7 do 11 nowych miejsc pracy.