Szkoła nie chce sąsiadować z niepełnosprawnymi
umysłowo
"JEDYNKA"
MÓWI NIE
W Rudniku nad
Sanem mógłby powstać ośrodek opieki dziennej nad osobami upośledzonymi.
Mógłby, ale pewnie nie powstanie. Miasto chce umieścić placówkę
w budynku na terenie szkoły podstawowej.
Nie zgadzają się na to nauczyciele i rodzice.
- Nikt nie
da nam gwarancji, że podopieczni ośrodka nie zrobią krzywdy dzieciom
- twierdzi Barbara Tutka
z Rady Rodziców Szkoły Podstawowej nr 1 w Rudniku.
- Reakcje osób niepełnosprawnych umysłowo bywają nieprzewidywalne.
Dlaczego miasto chce tworzyć eksperymenty i umieścić ośrodek
obok szkoły ?
Odpowiedź
magistratu jest krótka. Bo nie ma innego miejsca.
Na Podkarpaciu mają zostać powołane dwa ośrodki opieki dziennej
nad osobami niepełnosprawnymi. Rudnik stara się o jeden z nich.
Za placówką bowiem do miasta idą pieniądze na modernizację budynku.
W tym przypadku byłoby to 150-180 tys. złotych. Do tego trzeba
doliczyć nowe miejsca pracy dla kilkunastu mieszkańców wikliniarskiego
grodu. - Chociaż w Rudniku jest kilka wolnych budynków, tylko pawilon
przy jedynce może zostać wyremontowany za pieniądze, którymi
dysponujemy - twierdzi Waldemar Grochowski, burmistrz miasta.
- W tym wypadku zmieścimy się w 100 tys. zł. Koszty modernizacji
innych gminnych budynków wahają się między 600 tysięcy a 3 miliony
złotych. Nie stać nas na to.
Magistrat zapewnia też,
że podopieczni ośrodka w żaden sposób nie będą groźni dla uczniów.
- Osoby te będą pod stałą kontrolą. Już bardziej prawdopodobne
jest, że ktoś z zewnątrz dostanie się do szkoły. Dodam, że pawilon
znajdujący się na terenie placu szkolnego zostanie odgrodzony - mówi
burmistrz. Mimo to nie przekonał ani rodziców, ani nauczycieli
"Jedynki". Z budynku, w którym miałby powstać ośrodek korzystają
bowiem
uczniowie. Lekcje mają tam klasy od I do III. Do pawilonu również
przychodzą dzieci na zajęcia pozalekcyjne.
- Jeżeli budynek
zostanie nam zabrany, ugodzi to w dobro i komfort uczniów - mówi Żyta
Kwiecień,
dyrektor szkoły. - Będziemy musieli ścieśnić się i wprowadzić
dwuzmianowy system nauki. Dodatkowo trzeba będzie zrezygnować
z części zajęć pozalekcyjnych. Dlatego nie zgadzamy się z pomysłem
burmistrza.
Decyzję o lokalizacji ośrodka miasto
musi podjąć do końca miesiąca. - Jeżeli nie dojdziemy do porozumienia
z rodzicami i radą pedagogiczną najprawdopodobniej zrezygnujemy
z ośrodka - mówi Grochowski.
- Z opiniami wszystkich stron zapozna się Komisja Oświaty. Ostateczna
decyzja należy do radnych.
[BARTŁOMIEJ PUCKO, Sztafeta]