"Rudniccy Młodzi Artyści cz. VI - Andrzej Fedurek"
[Joanna Maczuga "Przegląd Rudnicki" - 2/2004 (30)]
- "
..


   

   
Andrzej Fedurek urodził się w 1973 roku. Przez pierwsze trzy lata życia mieszkał w Bielinach, później
 z rodzicami przeprowadził się do Rudnika. Jego pierwsze zetknięcie się z plastyką miało miejsce w szkole  podstawowej. Tak wspomina ten okres :
 - W nauczaniu początkowym bardzo lubiłem malować sarenki. I za te sarenki najczęściej byłem chwalony.
 W takim wczesnym wieku jest to bardzo ważne dla małego dziecka, które oczekuje nagrody, pochwały za swoją  pracę.
   W starszych klasach szkoły podstawowej nad rozwojem talentu Andrzeja czuwała pani Krystyna Wiche, która  pomogła mu również uwierzyć w swoje możliwości. Po ukończeniu szkoły podstawowej jego zainteresowania  plastyką ostygły. Wynikało to z innego spojrzenia na plastykę.

 - Wydawało mi się, że plastyka nie jest tak bardzo przydatna i użyteczna społeczeństwu. Nie miałem wtedy  żadnego pojęcia o sztuce, o reklamie, w której też można wykorzystać sztukę.
 - W Zasadniczej Szkole Zawodowej zaczęło mi tego brakować. Często zdarzało się, że uczniowie z liceum  przychodzili do mnie i prosili o pomoc w narysowaniu, bądź namalowaniu czegoś, ponieważ sobie nie radzili.  Radość sprawiało mi później, że akurat te osoby otrzymywały bardzo wysokie oceny i utwierdzało w przekonaniu,  że mój poziom nadal się utrzymuje - z zadowoleniem wyznaje.
 W technikum chętnie brał udział w konkursach plastycznych np. z okazji Dnia Sportu, obchodów miejskich,
 w których otrzymywał najwyższe nagrody. W tym czasie zetknął się po raz pierwszy z reklamą. W 1992 roku  otrzymał swoje pierwsze zlecenie reklamowe. Był to kucharz stojący obecnie obok MOSiR w Rudniku. Od tamtej  pory bardzo często otrzymywał propozycje z branży reklamowej.
 Po ukończeniu technikum rozpoczął naukę w studium z zakresu księgowości, którą przerwał ze względu na  finanse, poza tym po zdaniu matury chciał studiować. Po krótkiej przerwie podjął pracę w "Mostostalu", jako  monter.
    - Nabyłem tutaj dużo nowych doświadczeń, które przydały mi się później w reklamie np. przy konstrukcjach  metalowych, rozwiązaniach technicznych - wyjaśnia.
 Kolejny okres to rozpoczęcie studiów wyższych na kierunku wychowanie plastyczne w Lublinie, obecnie edukacja  artystyczna w zakresie sztuk plastycznych. Ze względów finansowych ponownie przerwał naukę. Po krótkim  czasie wrócił na studia i obecnie jest na czwartym roku. Ponadto pracuje w jednym z najlepszych osiedlowych  Domów Kultury w Lublinie pod kierownictwem pani Małgorzaty Kulik oraz współpracuje z pracownią reklamową  KGM.
   Osobą, która wpłynęła na rozwój jego zainteresowań, była jednak wspomniana już wcześniej pani
 Krystyna Wiche.

 - Serdecznie pozdrawiam panią Krystynę i dziękuję za wszystkie wskazówki i rady, jakie mi w tym okresie udzieliła  - mówi nasz bohater.
 Bardzo serdecznie Andrzej wspomina jednego z malarzy, pana Jurka Hnatiuka, pracującego w 1995 roku nad  odnowieniem rudnickiego kościoła.
 - W związku z tym, że część prac konserwatorskich było wykonywanych także na plebani, miałem możliwość  podpatrzenia, jak wygląda prawdziwy warsztat malarski. Dla nas uczniów ze szkoły podstawowej czy średniej była  to okazja, by zobaczyć malowanie farbami olejnymi, poczuć prawdziwy zapach farby. Od tamtej pory zacząłem  coraz częściej malować, niemalże codziennie i to z pozytywnym skutkiem. To były moje pierwsze prace olejne.  Malowanie stało się dła mnie zajęciem wiodącym - wspomina.
 Bardzo często trafiam na dobrych, właściwych ludzi, którzy potrafiąmnie docenić, dowartościować, pomóc
 w dążeniu do wybranych celów i spełnieniu marzeń-dodaje Andrzej.
 Do takich osób zalicza śp. pana Wiesława Olko oraz panią Annę Olko, która do dziś interesuje się jego  malarstwem. Dużo też zawdzięcza swoim kolegom ze studiów. Przebywanie w bardzo dobrej grupie zmotywowało  go do lepszej pracy, pozwoliło zdobyć nowe doświadczenia, spojrzeć krytycznie na swoje prace.
 - Nie mogę też nie wspomnieć o mojej dziewczynie Ariadnie, która przez cały czas wspiera moje malarstwo
 i mocno w nie wierzy. To ona motywuje mnie do tego, by malować dobrze przez cały czas. I to bardzo cieszy.
 Obrazy Andrzeja mogli zobaczyć nie tylko mieszkańcy Rudnika, ale także Jeżowego, Racławic, Ulanowa i Lublina.  Najbardziej młody artysta ceni sobie jednak wystawę okolicznościową z okazji "Wikliny".
 - Cieszę się, że taka impreza jest co roku organizowana Staram się z roku na rok dobrze do niej przygotować
  i zawsze zaprezentować nowe prace, by pokazać, że się rozwijam i chcę coś nowego zaofiarować, mam  możliwość wykazania się.
 Najchętniej maluje martwą naturę, kwiaty, pejzaże. Najczęściej wybiera technikę mieszaną bądź ksperymentalną.  Jako narzędzie pracy lubi posługiwać się szpachlą.
 - Daje to większą swobodę i możliwości wydobycia czegoś.
 Pytany, jak długo czasu potrzebuje na namalowanie obrazu, Andrzej odpowiada :
 - Wpływa na to wiele czynników. Zależy to od dyspozycji, danego dnia, nastroju, humoru. Można wykonać jedną  pracę w ciągu kilkudziesięciu minut, inną miesiąc, a nawet lata. W zależności od tego co to jest i co się chce  uzyskać. Bywa czasami tak, że po godzinnej pracy człowiek jest tak wyczerpany, że nie jest w stanie przez  dłuższy czas pracować.
 Twoja recepta na życie to...
 - Jestem raczej optymistą. Najważniejsze to iść do przodu, nie oglądać się wstecz. Jeżeli już się popatrzy za  siebie, to tylko po to, aby przeanalizować, co się zrobiło i wyciągnąć z tego wnioski na przyszłość. Przede  wszystkim zakładać sobie jakieś cele i starać się je realizować. Kiedy na przykład coś się nie uda, to próbować
 po raz kolejny.
 Spośród innych zainteresowań Andrzej wymienia piłkę nożną. Dopinguje tym polskim jak i rudnickim orłom. Docenia  ich grę, cieszy się z każdej ich wygranej.
 W najbliższej przyszłości pragnie ukończyć szkołę, odnaleźć się w sztuce, robić coś naprawdę wielkiego.
 - Mierzę tymi kryteriami, jakie sobie wyznaczę. Ja na przykład parę rzeczy odnalazłem dla siebie, ale wiem,
 że wiele pragnąłbym jeszcze odnaleźć. Optymizmem napawa mnie to, że ostatni wybitni twórcy malarstwa byli  mocno związani z reklamą. Mam nadzieję, że ja także się w sztuce odnajdę i zapiszę.